środa, 24 marca 2010

O spotkaniu ze Stwórcą - Henry Drummond

"W tej najważniejszej dla człowieka chwili nie padnie pytanie, jak żyłem, ale jak kochałem.
Ostatecznym rozstrzygnięciem tych poszukiwań będzie siła naszej miłości. Bez znaczenia okaże się, to, co zrobiliśmy, w co wierzyliśmy, co osiągnęliśmy.
Z tych rzeczy nikt nas nie będzie rozliczał, ale odpowiemy za to jak kochaliśmy najbliższych. W niepamięć pójdą błędy. Nie zostaniemy osądzeni za popełnione zło, lecz za dobro, którego nie uczyniliśmy. Albowiem trzymać miłość zamkniętą w sobie to postępować wbrew woli Boga; to dowód, że nigdy Go nie poznaliśmy, że kochał nas na próżno."

2 komentarze:

  1. Dogu odnalazłeś dobrą myśl. Dobrą ze względu, że nie określa bądź katolikiem, buddystą, muzłumaninem, żydem... po prostu mówi, bądź dobry bez względu na to kim jesteś i w co wierzysz. Mój drogi współbracie agnostyku (Przepraszam za śmiałość w nazewnictwie, ale zdaje mi się, że obaj poszukujemy) Bądź dobry, żyj i kochaj... tego Tobie życzę !!! Pozdrowionka przyjacielu!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Przychylam się do zdania przedmówcy i również śmiało od lat (niestety) nazywam siebie poszukującą. Bycie pełnym miłości w dzisiejszych czasach to - jak to było nazwane w przepięknej bajce "Sezon na misia" - bycie MEGA FRAJEREM. Być miłością, zrozumieniem, lojalnością dla niektórych to znaczy nastawić się na żer, na wyzysk... Kochać naprawdę to zaufać w pełni drugiej osobie, ale to zaufanie może być dla tej osoby naiwnością, jak to niestety było w mojej historii. Pozdro wielkie i oby więcej takich wrażliwców było na świecie.

    OdpowiedzUsuń