Każdy człowiek jest jak płatek śniegu, każda osobowość jest jak płatek śniegu.
Każda jest wyjątkowa i niepowtarzalna. Nie ma drugiego takiego człowieka, jakim jesteś Ty. Nawet, jeśli masz jednojajowego bliźniaka, i od dzieciństwa wszystko razem dzielicie, ani On nie jest Tobą, ani Ty – Nim.
Powstałeś z połączenia dwóch z pozoru zupełnie od siebie różnych energii – męskiej i kobiecej. Tylko raz, jeden jedyny raz w historii całej ludzkości zdarzyło się to spotkanie, Twojego Ojca z Twoją Matką. Uwierz mi, że nie siedzieli wtedy w kościele, wybuchła między nimi namiętność, nic się nie liczyło poza tą chwilą, zatraceni w miłosnym uścisku, zatraceni w dawaniu i otrzymywaniu miłości. (Nie myślący wtedy bynajmniej o antykoncepcji :P)
Powstałeś i narodziłeś się dzięki tamtemu dniu, tamtej nocy, gdy to się stało, gdy Twój Tata był Królem dla Twojej Mamy, gdy Twoja Mama była Boginią dla Twojego Tatki :) Jesteś dzieckiem miłości. Nawet, jeśli Twoi rodzice, się rozwiedli.. Nawet, jeśli nigdy nie znałeś swojego ojca, nie może ulegać żadnej wątpliwości, że wtedy byli jednym umysłem, jednym ciałem, dzielili razem każdy oddech.
No, ale dość o rodzicach.
Może byłeś planowany, może pokochali Cię z czasem… Jesteś wyjątkowy, jedyny i niepowtarzalny jesteś jak płatek śniegu. Wszystkie płatki z pozoru i pod pewnymi względami są do siebie bardzo podobne, ale gdy dokładniej się im przyjrzeć dostrzegamy coraz więcej różnic.
Powód, dla którego nawiązałem do Twojego poczęcia jest taki, że Twoi rodzice, byli wtedy jak płatki śniegu na słońcu, stopili się w jedną całość, nie było granic, nie było różnic. Nie było rodziców, nie było kobiety, nie było mężczyzny, była namiętność, była miłość.
Czym w tej metaforze jest słońce..?
Dla mnie to miłość.
Miłość, w której rozpływa się moje „ja”. Miłość, która sprawia, że jestem kroplą wody niczym nie uwarunkowaną, nie ukształtowaną, zmienną jak warunki dookoła. Dopiero w tym stanie, gdy jest się kroplą wody, można połączyć się z inną kroplą i stworzyć jeszcze większą kroplę… Wody… Dobrze wiesz, że bez wody nie może istnieć życie.
Bardzo łatwo i pięknie jest o tym pisać. Ale gdy jesteś płatkiem śniegu, czujesz jak się zaczynasz roztapiać w słońcu. To, gdy jesteś przywiązany do swojej płatkowo śnieżnej postaci, może Cię to przerazić. Stopniowo rozpuszczasz się, rozpływają się granice między Tobą a innymi. Zaczynasz rozumieć, że niczym nie różnisz się od innych ludzi. Wszyscy jesteśmy wodą. Serio, w co najmniej 70% :P
Gdy prawdziwie pokochasz, cały świat, (nie mam na myśli miłości do jednego człowieka; kochanka, kochanki), zauważysz, że płatek, którym do tej pory byłeś gdzieś zniknął. Że tak naprawdę to go nie ma… Więc kto kocha? Gdy nie będzie podmiotu (tego, który kocha) nie będzie przedmiotu (tego, co jest kochane). Co zatem pozostanie..?
Wszystko; nic tak naprawdę nie zniknie, nic się nie pojawi. Zamiast Twojego ja, będzie niczym nieskrępowana, bezwarunkowa miłość.
Życzę tego z całego serca Wam moi kochani, jak i sobie, abyśmy nie tyle kochali, co sami stawali się miłością. I choć może trąci to tanim romantyzmem, to mam to gdzieś :P
niedziela, 28 marca 2010
Ludzie jak płatki śniegu.
Etykiety:
bezosobowość,
człowiek,
ludzie,
milosc,
miłość,
osobowość,
płatki śniegu,
wolność,
wyjątkowość
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
dobrze, że nie jestem dzieckiem gwałtu
OdpowiedzUsuń