piątek, 12 lutego 2010

Najważniejszy mecz.

Życie jest jak mecz sportowy. Toczy się na pewnym boisku, które jest Twoją rzeczywistością. Tylko od Ciebie zależy, na jakiej pozycji będziesz grać.
Niestety większość ludzi podczas tego najważniejszego meczu swojego życia i o swoje życie jest kibicami. Siedzą na trybunach wrzeszcząc na wszystko dookoła. Cieszą się, gdy ich drużynie uda się wbić gola i smucą, gdy gola stracą. Nigdy nie biorą odpowiedzialności za grę. Ona dzieje się poza nimi.
Pojawia się pytanie; jeśli Oni siedzą na trybunach z trąbkami przy ustach, to gra na boisku? Ich drużyną są ich nawyki, nałogi, bezmyślne, społecznie wyuczone zachowania.
Jak czuje się kibic? Gdy najważniejsza gra odbywa się poza nim, gdy nie ma na nic wpływu, gdy krzyczy..? Może z bezradności?
Siedzi w napięciu, dłubie słonecznik… Może wyładuje swoją złość na innych kibicach, może utopi ją w alkoholu?
Gdy kibic bierze się za siebie, jak to się mówi; „bierze życie w swoje ręce” zazwyczaj przechodzi do roli trenera. Obserwuje tafle boiska z dużo większej bliskości, zaczyna czuć dużo większe zdenerwowanie, stres.. Bardziej cieszy się ze zwycięstw, bardziej martwi porażkami, czuje się częścią drużyny, ale nie gra bezpośrednio na boisku.
Komentator sportowy – jego nie interesuje wygrana konkretnej drużyny, ze skupieniem obserwuje, analizuje i komentuje grę. Jest bezstronnym obserwatorem.
Piłkarze – to w ich rękach leży wszystko. To oni ponoszą odpowiedzialność za swoją grę. Za zwycięstwo i porażkę. To oni będą oklaskiwani albo wygwizdani.

Więc kim jesteś..?

Kibicem, trenerem, piłkarzem i komentatorem jednocześnie.
Trenerem, gdy prowadzisz treningi, ustalasz strategie, przewodzisz drużynie.
Kibicem, gdy motywujesz, dopingujesz swoich sportowców.
Piłkarzem, gdy rozumiesz, że jesteś odpowiedzialny za swoje życie, za swój mecz. Gdy dajesz z siebie wszystko by wygrać!
Pozycję bezstronnego komentatora przybierasz, gdy się obserwujesz, gdy zauważasz siebie z innej perspektywy, niejako z zewnątrz. Gdy nie oceniasz, tylko patrzysz, starając się zrozumieć, opisać. Swoją drogą to świetna metoda radzenia sobie z negatywnymi uczuciami, ale to już chyba materiał na inną notkę :)

2 komentarze:

  1. Mój drogi Dogu. Problemem jest obiektywna ocena Twojego bloga, gdyż znamy się osobiście. W takim układzie ustosunkuję się do Twojej notki. Szczerze powiedziawszy, ja w tym całym bałaganie: kibic, trener, komentator, zawodnik; czuję się ... murawą. Podeptany, zniszczony, ale jednak silny do tego, by z każdą wiosną rodzić się na nowo, a do życia potrzeba mi niewiele.

    Pozdro

    OdpowiedzUsuń
  2. Kim jestem na tym boisku? Byłam w ataku, bo lubię walczyć, zawsze brałam życie pod włos i po swojemu, pewna wartości, jakie mam w sercu. Niestety okazuje się, że te wartości (czytaj:zasady gry) nie są dla wszystkich takie same. Więc jak tu grać, gdy nagle nie zna się reguł?...Gram dalej, bo mecz się toczy. Ale nie znajac zasad stoję teraz na bramce. Tu zasady są prostsze - bronie swojego terenu. Pozdro.

    OdpowiedzUsuń